Powrót do Bloga 6 min czytania

Dlaczego usunąłem Todoist i wróciłem do podstaw

Usunąłem Todoist, gdy zdałem sobie sprawę, że moja aplikacja do produktywności czyniła mnie mniej produktywnym. Oto dlaczego długopis i papier biją każdą aplikację do zadań, jakiej próbowałem.

Prosty notatnik i długopis na czystym drewnianym biurku

Moment, w którym zrozumiałem, że to aplikacja do zadań jest problemem

Stałem w sklepie spożywczym, wpatrując się w telefon, próbując sobie przypomnieć, czy potrzebuję jajek.

Nie dlatego, że nie zrobiłem listy. Zrobiłem. Była gdzieś w Todoist, zagnieżdżona w projekcie o nazwie „Dom", wewnątrz podprojektu „Zakupy", oznaczona żółtym priorytetem, który ustawiłem trzy miesiące wcześniej podczas napadu produktywności. Zanim ją znalazłem, i tak wziąłem jajka na wszelki wypadek. Tego tygodnia znów kupiłem duplikaty.

To był moment, w którym zacząłem kwestionować wszystko.

Jak zwykła lista mogła stać się tak skomplikowana?

Todoist to naprawdę dobra aplikacja. Powiem to na wstępie. Jest dobrze zaprojektowana, niezawodna i pełna funkcji. Ale właśnie w tym tkwi problem.

Kiedy się zarejestrowałem, chciałem po prostu miejsca do zapisywania zadań. Kupić mleko. Zadzwonić do dentysty. Skończyć raport. Proste. Ale Todoist ma projekty, etykiety, filtry, priorytety, przypomnienia, integracje, komentarze, powtarzające się daty, tablice Kanban i system karmy, który zamienia produktywność w grę. A skoro te funkcje istnieją, czujesz, że powinieneś ich używać.

Więc to robiłem. Całe niedzielne wieczory spędzałem na reorganizacji systemu. Kolorowaniu etykiet. Poprawianiu filtrów. Budowaniu „idealnej" konfiguracji. Byłem produktywny w byciu produktywnym, ale nie w rzeczach, które naprawdę się liczyły.

Brzmi znajomo?

Subskrypcja, która po cichu rośnie

Jest jeszcze jedna rzecz, o której nikt nie mówi wystarczająco dużo. Darmowy plan Todoist jest ograniczony, a kiedy zbudujesz cały swój system wokół niego, przejście na Pro wydaje się nieuniknione. To 4 czy 5 dolarów miesięcznie, co nie brzmi jak dużo. Ale to część większego wzorca.

Twoja aplikacja do notatek ma subskrypcję. Twoja aplikacja kalendarza ma subskrypcję. Tracker nawyków, chmura, menedżer haseł. Nagle płacisz od 30 do 50 dolarów miesięcznie tylko po to, żeby Twoje cyfrowe życie funkcjonowało. Jeśli kiedykolwiek przejrzałeś swoje cykliczne opłaty i poczułeś to nieprzyjemne uczucie w żołądku, nie jesteś sam. Zmęczenie subskrypcjami to realne zjawisko, które podkopuje zarówno Twój budżet, jak i motywację.

Zacząłem się zastanawiać: czy naprawdę muszę płacić co miesiąc, żeby pamiętać o kupnie jajek?

Czego tak naprawdę potrzebowałem (a czego nie)

Po usunięciu Todoist spędziłem tydzień z zwykłym notatnikiem. Staromodnie. Długopis i papier. I szczerze? Działało zaskakująco dobrze. Ale brakowało mi listy na telefonie w sklepie. Brakowało mi odhaczania rzeczy jednym dotknięciem.

Czego nie brakowało mi, to złożoność. Nie potrzebowałem:

  • Projektów i podprojektów do listy zakupów
  • Poziomów priorytetów do domowych obowiązków
  • Synchronizacji w chmurze na pięciu urządzeniach, kiedy używam tylko telefonu
  • Konta i logowania tylko po to, żeby napisać „odebrać pranie z pralni"
  • Sugestii zadań opartych na AI do rzeczy, o których sam wiem, że muszę je zrobić

Potrzebowałem prostej listy, która resetuje się, gdy z nią skończę, żyje na moim telefonie i nie wymaga zakładania kolejnego konta z kolejnym hasłem.

Alternatywa dla Todoist, o której nikt nie mówi

Rośnie grupa ludzi, którzy odchodzą od złożonych systemów produktywności i wracają do prostszych, bardziej przemyślanych narzędzi. Nie dlatego, że duże aplikacje są złe, ale dlatego, że są stworzone dla zaawansowanych użytkowników zarządzających zespołami i terminami, a nie dla zwykłych ludzi ogarniających wtorek.

W końcu trafiłem na sLists i poczułem ulgę. Bez konta. Bez chmury. Bez subskrypcji. Tylko listy na Twoim telefonie, które — i to jest część, którą uwielbiam — mogą się automatycznie resetować według harmonogramu. Moja lista zakupów resetuje się w każdą niedzielę. Lista poranna resetuje się codziennie. Niczego nie organizuję. Po prostu używam.

To taki rodzaj aplikacji, który nie wchodzi Ci w drogę — a właśnie taka powinna być aplikacja do zadań od samego początku.

Pięć oznak, że Twoja aplikacja do zadań niepotrzebnie komplikuje Ci życie

Jeśli zastanawiasz się, czy wpadłeś w tę samą pułapkę co ja, oto kilka sygnałów ostrzegawczych:

1. Więcej czasu spędzasz na organizowaniu zadań niż na ich realizacji. Jeśli Twój cotygodniowy przegląd trwa dłużej niż faktyczne wykonanie zadań z listy, coś jest nie tak. 2. Czujesz się winny, gdy Twój system się bałagani. Aplikacja do zadań powinna redukować stres, a nie go tworzyć. Jeśli niezorganizowana skrzynka odbiorcza wywołuje u Ciebie niepokój, narzędzie działa przeciwko Tobie. 3. Oglądałeś poradniki, jak używać swojej aplikacji do list. Pomyśl o tym przez chwilę. Potrzebowałeś poradnika, żeby nauczyć się robić listę. To znak, że narzędzie jest zbyt skomplikowane do tego zadania. 4. Płacisz co miesiąc za funkcje, których nie używasz. Sprawdź swoje użycie uczciwie. Czy korzystasz z tablic Kanban? Integracji? Funkcji zespołowych? Czy po prostu robisz listy? 5. „Zaczynałeś od nowa" więcej niż raz. Jeśli wyczyściłeś cały system i odbudowałeś go od zera, to prawdopodobnie oznacza, że problemem jest sam system, a nie Twoja dyscyplina.

Jak wygląda powrót do podstaw w praktyce

Oto moja obecna konfiguracja, której utrzymanie zajmuje mniej więcej zero minut tygodniowo:

Codzienna lista kontrolna. Krótka lista 3–5 rzeczy, które chcę dziś zrobić. Resetuje się każdego ranka. Żadnego poczucia winy za przeniesione zadania. Lista zakupów. Dodaję rzeczy w trakcie tygodnia, gdy o nich pomyślę. Kiedy skończę zakupy, lista się resetuje. Świeży start na następny tydzień. Weekendowe zadania. Takie jak „posprzątać łazienkę" i „zadzwonić do mamy". Resetuje się w poniedziałek.

To wszystko. Trzy listy. Żadnych projektów, etykiet ani punktów karmy. Otwieram aplikację, widzę co trzeba zrobić i zamykam. Cała interakcja trwa sekundy.

Kwestia prywatności, którą większość ludzi pomija

Jest jeszcze jeden powód, dla którego odszedłem od menedżerów zadań w chmurze, i ma on większe znaczenie, niż większość ludzi zdaje sobie sprawę. Każde zadanie, które wpisujesz w synchronizowanej aplikacji, jest przesyłane na serwer gdzieś na świecie. To oznacza, że jakaś firma ma szczegółowy zapis Twoich codziennych nawyków, wzorców zakupowych, celów zdrowotnych i finansowych zadań do zrobienia.

Większość z nas nie wręczyłaby nieznajomemu swojego planera dnia. Ale dokładnie to robimy, gdy używamy aplikacji wymagających kont i chmury do podstawowych funkcji. W przypadku czegoś tak osobistego jak lista zadań, przechowywanie danych na swoim urządzeniu po prostu ma sens. A jeśli prywatność jest dla Ciebie ważna w innych obszarach życia, warto zrozumieć, ile tak naprawdę kosztują „darmowe" aplikacje.

To nie jest kwestia bycia przeciwko technologii

Chcę to wyraźnie powiedzieć. Nie sugeruję, żeby każdy porzucił Todoist czy jakąkolwiek inną aplikację. Jeśli jesteś kierownikiem projektu koordynującym dwunastoosobowy zespół, prawdopodobnie potrzebujesz tych funkcji. Jeśli uwielbiasz budować systemy i dopracowywać przepływy pracy, to świetnie.

Ale jeśli jesteś zwykłym człowiekiem, który chce po prostu pamiętać o jajkach, zrobić kilka rzeczy po pracy i spokojnie spędzić wieczór, nie potrzebujesz oprogramowania stworzonego dla korporacyjnej produktywności. Potrzebujesz listy.

Prawdziwy hack na produktywność

Najbardziej produktywni ludzie, jakich znam, nie mają najwymyślniejszych narzędzi. Mają najprostsze. Zapisują rzeczy, robią je i idą dalej ze swoim życiem. Nie optymalizują systemu. Optymalizują swój czas.

Powrót do podstaw nie był krokiem wstecz. To była najbardziej wyzwalająca decyzja dotycząca produktywności, jaką podjąłem od lat. Mniej czasu na zarządzanie. Mniej czasu na organizowanie. Mniej czasu na poczucie, że jestem w tyle. Więcej czasu na prawdziwe życie.

Twoje rutyny. Twoje listy. Twój czas z powrotem.
Newsletter

Eseje, od czasu do czasu.

Tylko jeden e-mail w momencie publikacji. Żadnych pikseli śledzących, żadnych sekwencji drip, żadnych bzdur typu „tęsknimy za Tobą”. Rezygnacja z subskrypcji jednym kliknięciem.

Bez spamu · Bez śledzenia · Dostępny tekst czysty

Powiązane artykuły

Wszystkie pisma →
Siła List Auto-Reset - Przestań Tworzyć Te Same Listy Co Tydzień

Siła List Auto-Reset - Przestań Tworzyć Te Same Listy Co Tydzień

Masz dość przepisywania tej samej listy zakupów każdej niedzieli? Jest mądrzejszy sposób. Dowiedz się, jak listy auto-reset mogą odmienić twoje codzienne rutyny.

Dlaczego warto zapłacić raz za aplikację do zadań

Dlaczego warto zapłacić raz za aplikację do zadań

Koniec z frustracją subskrypcjami — odkryj, dlaczego jednorazowy zakup aplikacji do zadań jest lepszy niż miesięczne opłaty za zarządzanie codziennymi sprawami.

Dlaczego zmęczenie subskrypcjami zabija Twoją produktywność

Dlaczego zmęczenie subskrypcjami zabija Twoją produktywność

Zmęczenie subskrypcjami uszczupla Twój portfel i koncentrację. Dowiedz się, jak niekończące się drobne opłaty po cichu niszczą Twoją produktywność — i co z tym zrobić.